"Zgrzytnęły zardzewiałe zawiasy, ich pisk odbił się echem w holu, powędrował do pustych komnat i utonął w miękkich dywanach kurzu. Wejście stało otworem, zapraszało do środka… Cisza…

Witaj w Zamku Armoran, Samotnej Stanicy, gdzieś na moczarach czasu, jednej z niewielu strzegących niegdyś, dawno już zapomnianych królestw."

List nr 2

Dzień dobry mój kochany M.
A może dobry wieczór... W zależności kiedy będziesz czytał ten list.
Minął kolejny tydzień, szybko czas ucieka.
Co do mnie - nic mi się nie polepszyło, za to w bonusie doszedł ból gardła, od czwartku praktycznie nie mówię, a przynajmniej staram się jak najmniej. Mam jedynie nadzieję, że przejdzie jak najszybciej bo to bardzo męczące.
Mam nadzieje że wypocząłeś przez ferie, pewnie tobie zleciało jeszcze szybciej. Dziwne zjawisko ten czas... wtedy jak by się chciało więcej odpoczynku i na dodatek jest okazja, to pędzi jak szalony. Teraz kochanie przed tobą bardzo ważny semestr, mam nadzieję, że nie odpuszczasz. Od tego jakich dokonasz wyborów, jak pójdą egzaminy, bardzo wiele zależy. To właściwie twoja brama do świata. Szkoda że nie mogę o tym z tobą porozmawiać, chociaż posłuchać co myślisz, jakie masz plany, może coś podpowiedzieć. Może kiedyś zapytasz mnie - tak w myślach chociaż...
Ale..ale... chciałem ci pogratulować super wyniku w turnieju, świetnie wyglądasz, jestem z ciebie dumny że mam takiego zdolnego i mądrego syna. Cieszę się że tak dobrze ci poszło, koniecznie mi kiedyś poopowiadaj o tym. Niestety nie napisali czy to oznacza awans do następnej rundy...hmm... może napiszą, poczekam.
Wiesz... nie mogłem się napatrzeć na zdjęcie... o i ładny zegarek... wyglądasz naprawdę super, tak...dorośle. Bardzo to miłe móc obserwować jak dorastasz, szkoda że nie mogę z bliska... bardzo... ehh, z resztą - "może kiedyś" prawda ;-). Żyję tylko tą nadzieją.
Dobrze kochanie, dziś nie przynudzam, musisz się szykować - choć to pewnie wieczorem dopiero, a póki czas, wyśpij się ile wlezie, zrób coś fajnego, rozerwij się troszkę, bo faktycznie czeka cię pracowity czas, ale to jutro... dziś ostatni dzień wolnego, a - no właśnie jeszcze święta za pasem, więc może jakieś wolne się trafi.
U mnie wstaje właśnie dzień, kolejna porcja tabletek, kawa... czas się podnieść i zmierzyć z rzeczywistością.
Pamiętaj - nawet jeśli teraz nie chcesz, ja jestem przy tobie całym sobą...
A jutro jak zwykle porozmawiamy w myślach, ale to będzie jutro...
Jak sobie o czymś przypomnę to jeszcze dopiszę.

==============================================================

List 03

Jestem mój kochany M.
Minęły dwa tygodnie od ostatniego wpisu, już jakoś doszedłem do siebie. Szału nie ma, ale przynajmniej przeszły wszystkie dolegliwości katarowe - mam jedynie nadzieję że nie odbije mi się to na czym innym, teraz tylko czasem pokaszluję, ale to nic, pewnie przejdzie z czasem.
Bardzo szybko pędzą dni prawda... Ciekaw jestem jak tobie to zleciało, widziałem, że miałeś jeszcze trochę oddechu po drodze bo były rekolekcje. Na pewno teraz już wszedłeś w odpowiedni rytm szkolny. Szkoda że nie ma więcej wolnego hehe, powiem ci że u mnie też urwanie głowy, doczołgałem się jakoś do końca tygodnia ehh.
Mam w pokoju takiego kolegę - w piątek od rana pytał mnie czy jakoś dociągniemy "sanki" do końca dnia hihi.
Dość sporo się u mnie działo przez te dni, niestety nie napiszę o tym, bo to nie jest odpowiednie miejsce.
Mam nadzieję, ze może kiedyś ci opowiem.
Generalnie mam tak - tobie też się to chyba zdarza - tak człowiek chciałby i wie jak wiele chce opowiedzieć, tak dużo, tak już... że brak mu słów, ja właśnie mam tak teraz. Zastanawiam się często jak to będzie móc cię zobaczyć, od czego zacząć, co powiedzieć, jak zareagujesz, czy się ucieszysz... to wszystko jest takie trudne. Tak bardzo mnie to martwi i smuci. Wiesz... mój kochany M. im dłużej się nie widzimy, nie słyszymy tym gorzej, tak sobie myślę. Ja nie chcę się tak oddalać od ciebie, nie wiem tylko jak to zmienić, jak spowodować żebyś się do mnie odezwał. Żebyś przestał myśleć że cię zostawiłem, bo tak wcale nie jest - przynajmniej z mojego punktu widzenia. Tak wiele mam ci do opowiedzenia, tak wiele chciałbym usłyszeć od ciebie...
Pamiętam to uczucie, kiedy jechaliśmy we dwoje do lekarza, taki spokój wewnętrzny, że jesteś obok i wszystko jest ok, albo kiedy uczyłem cię jeździć... niesamowite szczęście wiesz... Miałem niesamowite szczęście być przy tobie przez cały ten czas... Bardzo mi przykro że nie mogę dalej patrzeć jak dorastasz tak z bliska, ze muszę tak na odległość i ...ehh

=========================================================================

List 04

I cóż...... minął kolejny tydzień...
Kolejne boje zaliczone, pewnie u ciebie podobnie.
Co u mnie... - masa roboty nie do przerobienia, ogrom nerwów i stresów..a...zaliczyłem jeszcze w tym tygodniu wizytę u lekarza i byłem na badaniach, ale nie warto o tym pisać...
Widziałem zdjęcia..hmm... bardzo się cieszę i jestem cholernie dumny, że wygrałeś ten konkurs, super wyglądasz, naprawdę. To bardzo budujące. I kto mówi że granie w necie to coś złego hehe ;-)
Ciekaw jestem czy dalej grasz w tą grę sieciową, czy awansowałeś w niej - zawsze lubiłem słuchać o twoich przygodach. Bardzo mi tego brak. Ostatnio rozmawiałem z twoją Mamą i dowiedziałem się, że pierwsze golenie masz za sobą. Niesamowite jak ten czas leci, a ja pamiętam jak... ehh...
Niesamowite.
Widzę, że nie bywasz na blogu i że nie czytasz moich listów... ale może to i lepiej, nie piszę ich po to żebyś czytał teraz, mają być gdy mnie już nie będzie, jakaś mała cząstka mnie - dla ciebie.
Teraz na święta kupiłem ci książkę - tak wiem, znowu... Mama mówi, że nie przeczytałeś tych poprzednich, chcę cię zapewnić że sam wszystkie osobiście wybrałem i sam wysłałem - mówiłem ci również kiedyś, że nie kupiłem tej którą chciałem - wiesz dlaczego? Z bardzo prozaicznego powodu - wtedy nie miałem tak po prostu tyle pieniędzy więc wybrałem tańszą ehh...
Teraz też, ta którą ci wyślę pewnie ci nie podejdzie, ale czytałem o niej i chyba jest fajna. Dałbym z tym ciała, bo chciałem wybrać ci książkę tego samego autora co "Świat bez bohaterów" i owszem ma fajne tytuły, super, tylko to dla duuużo młodszych czytelników... w zasadzie szkoda bo te pierwsze 3 tomy były fajne. Sam nie wiem, czy ta książka teraz nie jest dla młodszych hmm... było by łatwiej gdybyś przeczytał poprzednie i powiedział co o nich myślisz.
No nic... już późno a jutro kolejny tydzień - czasem nie mam już sił i tak bardzo mi się nie chce ehh...
Boję się zawsze dnia następnego - zwłaszcza poniedziałków, czasem chciałbym żeby dla mnie jutra nie było blee.. w tygodniu przynajmniej nie muszę o tym myśleć, bo jestem tak zmęczony że nie mam sił na to.
Bardzo mi ciebie brak mój M... tak bardzo...
Do usłyszenia, rano znowu porozmawiamy w myślach, szkoda, że nie da się zapisywać tego - wyszedł by ciekawy blog.
 Wiesz... bardzo lubię te nasze spotkania blogowe, mam wtedy wrażenie że przenoszę się do innego świata, naszego... że siadasz obok mnie - albo jak to było wcześniej, pamiętasz.... na rogówce, siedzieliśmy obok siebie z wyprostowanymi nogami i michą jakiś chrupek czy czegoś heheh - no, to teraz czuję, że jest podobnie, siedzisz sobie obok i rozmawiamy - z tą różnicą że właściwie to ja mówię, ale widzę cię obok i mogę opowiadać, oczywiście większości tu nawet nie piszę bo to nie miejsce - wiem, ale tak właśnie czuję...
Pamiętaj proszę, że niezależnie od wszystkiego zawsze mnie masz i jestem przy tobie zawsze.

=========================================================================

List 05


No właśnie i tak dobrnąłem do tygodnia po świętach... Nie przepadam za świętami, jakoś tak - dziwny to czas, pewnie dla większości ludzi radosny dla mnie niekoniecznie.
Jedyna rzecz z jaką poszalałem to... uwaga... zrobiłem sobie smalcu haha - mniam... tak, wiem że mi nie wolno, ale tylko trochę tak do zjedzenia, nic wielkiego.
Byłem też u lekarza, no cóż, szkoda że poszedłem, bo dowiedziałem się nie bardzo ciekawych rzeczy, ale mniejsza o to.
Mam nadzieję, że książki doszły w stanie odpowiednim. Tym razem może znajdziesz chwilkę żeby je przeczytać, może kiedyś mi opowiesz.
Bardzo tęsknię za tobą... wiem że się powtarzam, wiem, ale to silniejsze ode mnie.
Mam do ciebie jedną - może kilka próśb... w sumie istotnych. Wiesz, kiedyś - a właściwie już niedługo, staniesz się dorosłym człowiekiem, pewnie pojawi się też w twoim życiu jakaś kobieta.
Ja... no cóż, umówmy się, najprawdopodobniej nie doczekam dni kiedy będziesz miał swoje dzieci. Chciałbym cię prosić - po pierwsze, żebyś nigdy, ale to nigdy, nie dopuścił do sytuacji że zgubisz
siebie samego, to po pierwsze, więc wybieraj z głową swoją drogę przez życie - to dotyczy i życia prywatnego i zawodowego. A jak już będziesz miał dzieci - kochaj je, kochaj je najmocniej jak się
da, naucz je... może pokaż i wytłumacz czym jest odwaga - taka zwykła, ludzka - dnia codziennego, czym jest honor, powiedz im to wszystko o czym ja ci mówiłem i czego cię uczyłem.
Teraz może to brzmi dziwnie, ale uwierz to ważne dla młodego człowieka, wiem co mówię, naucz jak odróżniać dobro od zła.
I tu moje prośby... wiem może to trochę samolubne, ale.... jak kiedyś przyjdzie taka chwila - opowiedz im o mnie... opowiedz jak się razem bawiliśmy żołnierzykami, jak razem graliśmy i oglądaliśmy
filmy. Wiem, że teraz zapytasz - w obecnej sytuacji - po co to wszystko, na co i komu. Już ci to wyjaśniam, moje życie od początku było popaprane i wiem że ja jako osoba jestem spisany na straty, dlatego starałem się przekazać tobie wszystko co słuszne i dobre, bo ty masz szansę zostać właściwym człowiekiem na właściwym miejscu, w to nigdy nie zwątpię, bo wierzę w ciebie i bardzo cię kocham. I nie ważne co teraz o mnie myślisz, moja wiara w ciebie jest bardzo mocna.
Proszę cię - jeśli możesz - kiedy mnie już nie będzie, raz w roku, zapal mi lampkę, żebym czuł że pamiętasz, że kiedyś istniałem, tylko tyle...
Oj, zrobiło się trochę smutno, ale nic to, na razie jest w miarę dobrze, ja sam osobiście nigdzie się póki co nie wybieram, a piszę to tak na wszelki wypadek. Więc nie ma się czym martwić.
Może to te święta tak mnie rozstroiły, a może to przesilenie wiosenne hehe
Faktycznie, robi się już w miarę ciepło, ale pogoda zwłaszcza teraz jest kapryśna, więc uważaj na siebie proszę, rano ubieraj się w miarę ciepło, ale tak żeby później się nie przegrzewać... hihi młodość rządzi się swoimi prawami, więc wiem jak to wygląda. Co do reszty - staraj się przysiąść nad nauką, ciekaw jestem jakie masz plany co do szkoły średniej...ehhh...
To tyle na dziś mój M. Czas się przygotowywać do kolejnego tygodnia, do zobaczenia w snach....
Jutro rano, jak co dnia - porozmawiam sobie z tobą - w myślach..... Dobranoc mój M....

=========================================================================

List 06

Dobry wieczór mój M...
Minęło znowu trochę czasu odkąd pisałem do ciebie, staram się nie pisać za często, jakoś to ograniczać, w przeciwnym wypadku braknie mi miejsca, wyjdzie jakaś epopeja narzekacza, a i tobie nie będzie się chciało tego czytać hehe...
Dziś na początek będzie tylko trochę informacji o mnie, dziś skupimy się na tobie.
Wiesz, piszę te listy do ciebie i za każdym razem traktuję każdy z nich jak by był ostatni, nigdy nie wiem kiedy tak będzie, lepiej założyć to z góry.
Co u mnie – ogólnie mizeria, ledwo żyję, mam generalnie dość wszystkiego. Wszystko mnie męczy i irytuje, nic nie idzie tak jak trzeba i na dodatek siły też mnie opuszczają a jeszcze samochód szwankuje – ehh, a to najgorsze bo bez niego jak bez nóg...
No, to tyle tematem narzekania... teraz skupiamy się na tobie.
Jutro ważny dzień przed tobą, jeden z wielu w twoim życiu, pewnie się denerwujesz i nawet jeśli tego nie pokazujesz po sobie to wiem, że tak jest.
Mój M... jak pisałem wcześniej, bardzo w ciebie wierzę, wiem że wszystko pójdzie dobrze i będę trzymał kciuki żeby ten stan rzeczy utrzymać.
Ciekaw jestem czy masz już jakieś przemyślenia czy plany dotyczące tego co dalej... hmm
Przede wszystkim nie ma się co denerwować i spinać, grunt to mieć już to za sobą, skupić się, zrobić swoją robotę, najlepiej jak się da, a reszta przyjdzie sama.
Trzy dni miną szybko i będzie po sprawie i jedno czego nie wolno robić w takich sytuacjach to gdybać i rozpamiętywać, niestety czasu się nie da cofnąć – póki co - więc po co się zamartwiać, patrz przed siebie i staraj się nie oglądać wstecz. Ja jestem z ciebie dumny zawsze, z resztą chyba nie tylko ja, mama pewnie też.
Przed tobą już prawie wakacje, jeszcze trzeba dociągnąć jakoś, nie poddawać się i tyle.
Później wakacje, duuuużo odpoczynku, a po nich nowa szkoła, nowi ludzie, nowe możliwości i perspektywy.
Wiesz... ostatnio cały czas zastanawiam się czy kiedyś jeszcze usłyszę twoje „kurdje”, brak mi tego bardzo. Naprawdę super to brzmi, ale pod warunkiem, że to ty mówisz hehe – uśmiecham się do siebie za każdym razem jak zadźwięczy mi to słowo w głowie, widzę jak siedzisz przed monitorem i słyszę jak mówisz, albo jak razem coś oglądaliśmy... ehh... tak mi brak twojego głosu, tak bardzo...
No cóż, pora już kończyć, późno jest, a jutro trzeba rozpocząć walkę z kolejnym ciężkim tygodniem, na dodatek się rozpadało – kurdjjje...
Mój M... przytulam cię mocno, wypocznij proszę i postaraj się nie denerwować, dasz radę – wiem o tym. Tęsknię za tobą bardzo...
Ja też już idę spać, nie chce mi się jutra, mógłbym tak tu siedzieć i siedzieć, ale cóż...
Rano jak zawsze sobie porozmawiamy w myślach.
Dobranoc mój M... do zobaczenia w moich snach – tylko tam mogę cię spotkać, przytulić i powiedzieć że wyrosłeś.... mój kochany „Kurdjje”...śpij spokojnie.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz