"Zgrzytnęły zardzewiałe zawiasy, ich pisk odbił się echem w holu, powędrował do pustych komnat i utonął w miękkich dywanach kurzu. Wejście stało otworem, zapraszało do środka… Cisza…

Witaj w Zamku Armoran, Samotnej Stanicy, gdzieś na moczarach czasu, jednej z niewielu strzegących niegdyś, dawno już zapomnianych królestw."

List nr 1

Mój kochany M.

Długo się zastanawiałem czy to właściwe, ale mam wrażenie że to jedyna możliwość...
Piszę te słowa z nadzieją że je kiedyś przeczytasz, nie mam jak ci tego powiedzieć, a tutaj będą zawsze, nawet kiedy mnie już nie będzie. Kiedy je czytasz, pamiętaj... Ja zawsze jestem przy tobie i myślę o tobie.
Brak kontaktu z tobą tak cholernie boli.......
Każdego dnia... każdego, patrzę na telefon z nadzieją że chociaż napiszesz kilka słów... Nie będę opowiadał tu o wszystkim, to na pewno nie miejsce na to, więc bądź spokojny nie będzie szczegółów,
te zostawiam na kiedyś, jak będziemy mogli porozmawiać, zobaczyć się. Będę natomiast pisał, bo może któregoś dnia... może kiedyś tu zawitasz.
Postaram się nie przynudzać.

Pamiętasz sweter który mam od ciebie? (Zabawne, sweter syna dobry na ojca...hihi )
Noszę go prawie każdego dnia - no z przerwą na pranie - wtedy mam poczucie że jesteś blisko mnie, że mogę się przytulić do ciebie. Mam też twoją książkę - niedokończona historia... ciekaw jestem
jaki jest finał - odeślę ci ją, wszystkie części powinny być razem. Może chciałbyś jakąś nową do poczytania? Nie wiem czy ta seria - co ci wysłałem - czy jest jakaś znośna, czy ciekawa, może
chciałbyś kolejne części hmm??

Na pewno wiele razy słyszałeś jakim jestem złym człowiekiem, jakim jestem tchórzem, że uciekam, że nie chcę, że zapomniałem... o gorszych wyzwiskach nie piszę.
Czy tak jest naprawdę ? Ja nie wiem co i kto ci wmawia, kto nakręca spiralę nienawiści, nie wiem tego, liczę że tak nie jest. Na pewno wszyscy chcą dla ciebie dobrze i na pewno chcą pomóc. Pytanie
tylko czy aby na pewno pomagają...
Mam jednak nadzieję, że pamiętasz nasze ostatnie rozmowy i pamiętasz co wtedy mówiłem.
M... nie wszystko jest takie jak słyszysz i nie wszystko jest zgodne z prawdą, wielu rzeczy jeszcze pewnie nie wiesz, może nie rozumiesz. Ale... nie dowiesz się, jeśli nie będziemy mogli porozmawiać.


Wiesz... mnie spotkała podobna rzecz, przez większość mojego życia wmawiano mi że najbliższa osoba - rodzic - ma mnie w nosie, że mu nie zależy na mnie. Kiedy dorosłem i zrozumiałem ze to nie jest
prawda... cóż było już za późno na cokolwiek - po prostu nie zdążyłem powiedzieć mu tylu rzeczy, nie zdążyłem, bo odszedł, teraz mogę co najwyżej zapalić znicz...
Nie chcę aby ciebie spotkało to samo, nie pozwól na to. Może trudno w to uwierzyć, ale ja nie mam serca z kamienia, może są w nim metalowe części, ale bije, ciągle jeszcze bije, jak długo... tego
nie wiem, czasem mam wrażenie że to już koniec, czasem nawet...ehhh
W takich chwilach myślę o tobie, zaczynam w myślach z Tobą rozmawiać i wiesz co... pomaga, podnoszę się z kolan i brnę dalej w życie.
Czasem czuję się jak jakiś zombiak lub inne "coś" heh, wychodzę w ciemność i wracam w ciemności, bardzo dziwne uczucie.
Każdego dnia rano, jadąc do pracy, wyobrażam sobie że rozmawiamy przez telefon, opowiadam ci co było u mnie dnia poprzedniego, jak minął ten dzień...
Bardzo mi brak naszych rozmów, o grach, o pisaniu, o pierdołkach, chciałbym wiedzieć co u ciebie w szkole - nawet jedno zdawkowe "spoko" by wystarczyło.
Czy wiesz, że od naszej ostatniej rozmowy upłynęło równe sto dni... bardzo mi ciebie brak, bardzo.

Przez ostatnie dwa tygodnie byłem chory, chyba nawet nadal jestem, ciągle mam temperaturę raz jest - raz jej nie ma, później znowu wraca... nie czuję się jakoś super, a niestety do pracy trza iść hehe, mam nadzieję że chociaż u ciebie ze zdrowiem jest w miarę, że odpocząłeś przez ferie. Szkoda że nie możemy się zobaczyć albo chociaż usłyszeć...
Wiem, że może ten list  jest chaotyczny, ale piszę co myślę, co czuję, może kolejne będą bardziej uporządkowane.

Liczę że odezwiesz się do mnie, mamy tyle do nadrobienia...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz